tradition1

Na dziś, z oka­zji spo­rej prze­bu­dowy mojego stu­dyjka kupi­łem sobie kolejne hyze – St. Louis Gueuze Fond Tra­di­tion z Bro­uwe­rij Van­hon­se­bro­uck. Butelka wydała mi się dość ładna, w dodatku tego aku­rat nie piłem, więc nie musia­łem się długo do tego zakupu nama­wiać.

Piana przy nale­wa­niu buduje się wysoko. Zde­cy­do­wa­nie jest zło­żona z dużych pęche­rzy, które szybko zni­kają redu­ku­jąc pianę do cien­kiego kożuszka. Nie­stety, piwo sta­wia opór mojemu mie­sza­niu i za nic nie chce pozo­stać na ścian­kach dłu­żej, niż tych kilka chwil. Szału nie ma, ale lam­biki już mnie do tych efek­tów przy­zwy­cza­iły.

Piwo mętne w mie­dziano-brą­zo­wym kolo­rze. Ta kom­bi­na­cja nasuwa z miej­sca sko­ja­rze­nia z sokiem jabł­ko­wym;  sokiem-sokiem, nie sokiem-napo­jem na bazie kon­cen­tratu soku jabł­ko­wego. Być może tro­chę jak her­bata z dodat­kiem domo­wej roboty syro­pów.

Zapach mamy bar­dzo bogaty. Znaj­dziemy tu nuty sta­jenne, skó­rzane i całe piękno fer­men­ta­cji spon­ta­nicz­nej, a z dru­giej strony sporo zapa­chów z kate­go­rii owo­co­wych zazna­cza­jąc, że nie są to nuty winne, czę­sto spo­ty­kane w piwach tej kate­go­rii.

tradition2

W smaku jest szał. Kwa­śność nie jest jakaś zatrwa­ża­jąca, choć i tak oso­bie nie­wta­jem­ni­czo­nej może namie­szać w piwo­po­glą­dzie. Mamy tu ocze­ki­waną staj­nie, odro­binę octu i co cie­kawe – wyraź­nie wyczu­walną sło­do­wość, tro­chę w kie­runku chleba. Momen­tami prze­bi­jają się nuty szam­pana, ale tu zde­cy­do­wa­nie trzy­mają się pobo­czy. Bar­dzo przy­jemne, wytrawne piwo o nie­sa­mo­wi­tej pijal­no­ści. Ide­alny pre­zent dla kogoś, komu chcie­li­by­śmy poka­zać jak ogromny jest świat piwa i z pew­no­ścią dobry zakup, żeby nagro­dzić samego sie­bie za prze­bu­do­wa­nie swo­jego minia­tu­ro­wego domo­wego stu­dia foto­gra­ficz­nego!