siusiufacebook

Uru­chom­cie na moment wyobraź­nię. Jeste­ście na festi­walu piwa. Po nastej już, małej co prawda, próbce kie­ru­je­cie się w stronę toa­let. Dwa­na­ście nie­ape­tycz­nie pach­ną­cych toi-toiów i kolejka na czte­ry­sta pięt­na­ście tysięcy ludzi. Do tego pada deszcz. Natu­ral­nym odru­chem pod­no­sisz wzrok na paskudne, burzowe chmury prze­ska­ku­jąc z nogi na nogę i pew­nie w duchu, albo może i nawet na głos pytasz „Dla­czego?!”.

Zauwa­ży­łem, że pyta­nie o moczo­pęd­ność piwa pada dość czę­sto. Dla­czego po piwie chce nam się sikać? Cóż, czyn­ni­ków jest kilka i posta­ram się je moż­li­wie jak naj­le­piej przy­bli­żyć.

Pojem­ność pęche­rza u zdro­wej osoby doro­słej sięga prze­waż­nie góra 700ml, ale sygnał, że należy odce­dzić kar­to­felki poja­wia się już po nagro­ma­dze­niu się 250ml moczu w naszym pęche­rzu. W prak­tyce u zdro­wego czło­wieka bilans pły­nów przy­swo­jo­nych a wyda­lo­nych powi­nien być nie­malże równy. Po wypi­ciu pół litra pły­nów, czyli w naszych warun­kach po wypi­ciu jed­nego piwa, nasz pęcherz jest już prak­tycz­nie pełny, a po zgro­ma­dze­niu się połowy naszego piwa w pęche­rzu zaczy­namy odczu­wać potrzebę sko­rzy­sta­nia z toa­lety. Należy dodać, że im wię­cej pły­nów wypi­jemy, tym szyb­ciej będą one tra­fiać do naszego pęche­rza.

Wszystko można potwier­dzić eks­pe­ry­men­tem. Po następ­nej wizy­cie w toa­le­cie wypij w ciągu godziny 1,5l -2l wody i obser­wuj co dzieje się z twoim ukła­dem moczo­wym. Opóź­nie­nie w sto­sunku do wypi­cia tych 3–4 piw nie powinno być dra­stycz­nie więk­sze. Owszem, róż­nica jest zna­cząca, ale to nadal nic w skali całej doby.

Załóżmy, że mi wie­rzysz, że jak wypi­jesz dużo pły­nów, to dużo sikasz, ale gdzie w takim razie róż­nica pomię­dzy czy­stą wodą a piwem? Róż­nica tkwi w alko­holu.

Pyta­jąc o dzia­ła­nie piwa na nasz układ moczowy powin­ni­śmy sfor­mu­ło­wać pyta­nie ina­czej – jaki wpływ na układ moczowy ma alko­hol? Otóż alko­hol unie­moż­li­wia pracę ADH, czyli hor­monu wazo­pre­syny, który odpo­wiada za zagęsz­cza­nie moczu. W kon­se­kwen­cji płyny zamiast zostać (w dużym uprosz­cze­niu) zagęsz­czone, po pro­stu przez nas „prze­la­tują”. Warto przy tej oka­zji wspo­mnieć, że z tego powodu alko­hol może powo­do­wać prze­dłu­żone pozo­sta­wa­nie nie­któ­rych skład­ni­ków leków w naszym orga­ni­zmie i nie należy przyj­mo­wać alko­holu w trak­cie dzia­ła­nia leków.

Okej, w takim razie dla­czego tyle nie sikamy po wypi­ciu kie­liszka wódki?
Bo w przy­padku piwa wypi­jasz ten kie­li­szek wódki a do tego pół litra wody. Nie dość, że w reak­cji alko­holu z wazo­pre­syną cały pro­ces przy­spie­szasz, to jesz­cze solid­nie zapeł­niasz pęcherz. Zakła­da­jąc, że byłeś dość odwod­niony, praw­do­po­dob­nie po wypi­ciu tego kie­liszka wódki twój drogi pęcherz nawet nie wspo­mni o toa­le­cie.

A co, jeżeli cza­sem wypi­jasz trzy piwa, a wyda­lasz znacz­nie wol­niej, niż przy innych piw­nych wie­czo­rach?
Tu docho­dzi jesz­cze inny czyn­nik. O ile alko­hol przy­swa­jany jest już w żołądku, o tyle woda jako taka dopiero w jeli­cie gru­bym. Z powodu diety praw­do­po­dob­nie woda ma utrud­nione wchła­nia­nie.

Okej, a co z wpły­wem chmielu? O jego wła­ści­wo­ściach w tej mate­rii można poczy­tać cho­ciażby na ulot­kach róż­nych leków wpły­wa­ją­cych na dzia­ła­nie układu moczo­wego. Co prawda, nie wszy­scy far­ma­ceuci potwier­dzają dzia­ła­nie chmielu ale w kon­tek­ście piwa wszy­scy aku­rat są zgodni. Chmiel jest tylko przy­prawą. W typo­wych piwach codzien­nych, wystę­pu­ją­cych w lokal­nych skle­pach ilość chmielu jest mar­gi­nalna i aktywne dzia­ła­nie chmielu w tym przy­padku jed­no­znacz­nie potwier­dzi­łoby home­opa­tię, bo ilo­ści chmielu w „euro­la­ge­rze” są przez piwo­wa­rów okre­ślane jako śmiesz­nie małe. Czy w takim razie bar­dziej egzo­tyczne style opie­ra­jące się na dużych ilo­ściach Humu­lus Lupu­lus mają jakiś kon­kretny wpływ? Nadal są to nie­wiel­kie ilo­ści – po pro­stu jest go kil­ku­krot­nie wię­cej.

Czy piwo jest dobre na kamie­nie ner­kowe?
To kolejne, bli­sko powią­zane pyta­nie. Jest o tyle dobre na kamicę, o ile dobre jest przy­swa­ja­nie dużych ilo­ści pły­nów. Nato­miast na dłuż­szą metę cią­głe przy­swa­ja­nie alko­holu jest NIEZDROWE. Nie tylko docho­dzą tu kwe­stie uza­leż­nie­nia od alko­holu czy pro­ble­mów z ciśnie­niem, ale także wcze­śniej wspo­mniana sekre­cja wazo­pre­syny, przez którą orga­nizm nie usuwa dosta­tecz­nej ilo­ści zanie­czysz­czeń. Jeżeli chcesz zro­bić swoim ner­kom dobrze, to zamiast dwóch piw wypij ten litr wody.