IMG_0138W sobotę ofiarą mojej piw­nej pasji padła stara zna­joma – Anna – stu­dentka jakie­goś śmiesz­nego, nowo­cze­snego, (czyt. hip­ster­skiego) kie­runku zwią­za­nego z gra­niem w gry kom­pu­ter, któ­rego nazwy nigdy nie mogę spa­mię­tać. Anna gene­ral­nie piwo pija, ale jest kon­su­men­tem z kate­go­rii tych, któ­rzy piją co wpad­nie w ręce, w tym rów­nież od czasu do czasu (jed­nak wciąż bez­re­flek­syj­nie) „kra­fty”. Posta­no­wi­łem w takim razie poka­zać jej coś, czego raczej czę­sto się nie spo­tyka. Albo coś, czego się nie dosta­nie, jeżeli nie będzie się szu­kało. Padło na Gro­dzi­skie 4.0 z Pinty i myślę, że to dobry wybór. Styl na tyle cha­rak­te­ry­styczny, że jasno nakre­śla dokąd może się­gnąć ter­min piwa i mocno zazna­cza jak nud­nym piwem jest mono­tonny, jasny lager wle­wany nam w gar­dła przez wiel­kie kon­cerny.

Piana jest taka tro­chę słaba i rzadka, ale nie wiem, czy to dla­tego, że źle lałam. Piwo jest jaśniut­kie, mętne i mało przej­rzy­ste i jakieś takie sza­rawe.

Dziw­nie pach­nie, ja znam ten zapach. Pach­nie tak tro­chę, nie wiem, takim jakimś… Szynką? Pach­nie szynką! Jak raz pach­nie wędzo­nym. Mogę już pić?

Wyczu­wam bar­dzo mało takiego kla­sycz­nego piwa. Czy to co wyczu­wam w kla­sycz­nym piwie to chmiel? Nie wyczu­wam chyba wła­śnie takiej kla­sycz­nej goryczki chmie­lo­wej. Wiesz o co mi cho­dzi? Nie czuję smaku piwa. To sma­kuje jak woda w któ­rej była uma­czana szynka i kilka kro­pli piwa do tego. Ale jest taki gorzki smak, który nor­mal­nie czuję w piwie a tutaj go nie czuję. Chyba będę musiała zacząć czy­tać, co tam masz do powie­dze­nia na swoim blogu, a nie tylko otwie­rać, czy­tać trzy pierw­sze słowa i zamy­kać (tak! do tego wła­śnie to wszystko zmie­rza Anno!)

(w ramach pomocy, dla porów­na­nia podaję Deep Love z Ale­Bro­waru)

Pach­nie owo­cami. Czuję cytrusy! Dobre! Gorz­kie ale dobre. To dru­gie jest po pro­stu wod­ni­ste i sma­kuje szynką, a to sma­kuje owo­cami.
Masz, wypij to.