Maniacy dobrego piwa. Od lewej: Wojtek z bloga zpiwem.pl, ja, Mateusz z piwoiplanszowki.wordpress.com oraz Karolina z zwrotnica.com.pl

Maniacy dobrego piwa. Od lewej: Woj­tek z bloga zpiwem.pl, ja, Mate­usz z piwoiplanszowki.wordpress.com oraz Karo­lina z zwrotnica.com.pl na impre­zie zor­ga­ni­zo­wa­nej dla piw­nych blo­ge­rów przez Kom­pa­nię Piwo­war­ską

Lubimy nazy­wać sie­bie świa­do­mymi klien­tami i coraz czę­ściej patrzymy kry­tycz­nie na ofe­ro­wane nam pro­dukty. Lubimy narze­kać na jakość wędlin i ścią­gać pro­dukty z miej­sco­wych, zwy­kłych gospo­dar­stw i coraz czę­ściej wybie­ramy dobre jako­ściowo sery czy kawę. Do piwa lwia część popu­la­cji pod­cho­dzi bez zasta­no­wie­nia, z góry zakła­da­jąc, że kla­rowny mię­dzy­na­ro­dowy lager z zie­lo­nej butelki, od któ­rego ugi­nają się skle­powe półki, to pro­dukt świa­to­wej klasy – z resztą, to też suge­rują reklamy poka­zu­jąc nam Bry­tyj­czy­ków sie­dzą­cych w kla­sycz­nym pubie, zachwy­ca­ją­cych się jako­ścią naszego sika­cza. Coraz wię­cej osób jed­nak zaczyna zauwa­żać, że i w tema­cie piwo­war­stwa pro­dukt wypusz­czany na rynek masowo ma nikłe szanse być pro­duk­tem naj­lep­szej jako­ści. Wiele osób chcia­łoby się wpi­sać w ten cały świat piwa rze­mieśl­ni­czego, jed­nak nie wie­dzą, jak się do tego zabrać.

Patrząc z boku, to wszystko może wyda­wać się nie­sa­mo­wi­cie skom­pli­ko­wane – piwne style, zna­jo­mość surow­ców, tem­pe­ra­tury poda­nia, dedy­ko­wane szkło i sama sen­so­ryka. Prawdą jest jed­nak, że na początku przy­gody ta wie­dza nie jest wyma­gana – co wię­cej, naj­ła­twiej ją pozy­ski­wać przez prak­tykę.

Ja mia­łem z piwem rze­mieśl­ni­czym dużo łatwiej, ponie­waż zanim pozna­łem kraft… piwa w ogóle nie lubi­łem. Te wszyst­kie lagery wyda­wały mi się wyprane ze smaku i tak samo mdłe. Z góry zało­ży­łem, że tak wła­śnie sma­kuje piwo i nic tego nie zmieni. Jak się pew­nie domy­śla­cie – byłem w ogrom­nym błę­dzie.

W moim przy­padku pierw­szy kon­takt z porząd­nymi piwami momen­tal­nie otwo­rzył mi oczy. Od tam­tego dnia musia­łem spró­bo­wać wszyst­kiego i do tego też dążę. Gdyby nie tamto jedno piwo dziś pew­nie nadal uni­kał­bym piwa a piwo­war­stwo domowe brzmia­łoby dla mnie jak pędze­nie bim­bru w kamie­nicy przez imi­gran­tów ze wschodu w celach zarob­ko­wych.

Jeżeli tu tra­fi­łeś, to ist­nieje szansa, że poja­wi­łeś się poszu­ku­jąc tu wła­śnie tego pro­duktu, który pozwoli ci w końcu spo­glą­dać z pogardą na kon­cer­niaki i który wpro­wa­dzi cię obiema nogami w magiczny świat kra­ftu. Bar­dzo praw­do­po­dobne, że to nie będzie rów­nie pro­ste jak w moim przy­padku.

Od czego zacząć?

W pierw­szej kolej­no­ści musisz zdać sobie sprawę z róż­nicy w jako­ści mię­dzy powszech­nie dostęp­nym piwem, a piwem niszo­wym. Możesz zaufać mi na słowo, ale to fatalne podej­ście – w końcu wcze­śniej praw­do­po­dob­nie wie­rzy­łeś, że kupu­jąc piwo za 2,70 pijesz pro­dukt lep­szej kate­go­rii, niż bro­daty pan kupu­jący piwo za 1,30. Nie bierz nic na słowo, tylko spraw­dzaj. Kup sobie swoje stare piwo i kup kilka lep­szych piw w naj­bliż­szym skle­pie spe­cja­li­stycz­nym – skosz­tuj przy­naj­mniej kilku jed­nego wie­czora.

Po dru­gie, koniecz­nie musisz na wła­sne oczy zoba­czyć jak sze­ro­kim ter­mi­nem jest piwo. Realia, w któ­rych się znaj­du­jemy spra­wiły, że nasza defi­ni­cja piwa jest bar­dzo wąska. Koniecz­nie kup po piwie z kilku róż­nych, skraj­nych styli – por­ter bał­tycki, india pale ale, ame­ri­can pale ale, dub­bel, sweet stoutkriek – to tylko kilka przy­kła­dów piw o cechach cha­rak­te­ry­stycz­nych, któ­rych z pew­no­ścią nie pomy­lisz z niczym innym.

Po trze­cie, powi­nie­neś odwie­dzić któ­rąś z miej­sco­wych „świą­tyń piwa”. Mul­ti­tap to spe­cjalny rodzaj lokalu ser­wu­ją­cego porządne piwa z wielu kra­nów. W takim miej­scu nie tylko napi­jesz się piwa, ale także możesz liczyć na kilka porad w dobo­rze. Cią­gła rota­cja dostęp­nych piw w tych miej­scach pozwala szybko się wdro­żyć w temat. To ide­alna oka­zja, by nadą­żać za dzia­ła­ją­cymi na naszym rynku mar­kami.

Po czwarte, koniecz­nie zaraź swoją pasją swo­ich zna­jo­mych. Nie ma nic bar­dziej dołu­ją­cego, niż krzywe spoj­rze­nia two­jego oto­cze­nia gdy robisz coś, co naprawdę lubisz (i nie jest to spo­łecz­nie szko­dliwe). Jed­nak co waż­niej­sze – piwo zawsze sma­kuje lepiej w towa­rzy­stwie, a moż­li­wość wymiany zdań na temat wła­śnie spo­ży­wa­nego piwa jest naprawdę pomocna.

Po piąte… Notuj! Na początku tej przy­gody łatwo się pogu­bić. Wszystko wydaje się nowe i egzo­tyczne, więc notatki dla wielu z nas są po pro­stu nie­zbędne, aż nam się w gło­wach odpo­wied­nio nie poukłada. Jeżeli nawet nie wiesz, co masz noto­wać, to jakiś czas temu przy­go­to­wa­łem arkusz degu­sta­cyjny. Jest dość pro­sty i ogra­ni­czony, ale na począ­tek wystar­czy. Oczy­wi­ście od tego typu skali dużo lep­sze są opisy tek­stowe, ale na początku może się to wyda­wać zbyt skom­pli­ko­wane.

Jak wybrać piwo?

Chciał­bym mieć jakąś uni­wer­salną regułę, by móc każ­demu wska­zać ide­alne piwo, nie­stety, każdy odbiera smaki ina­czej. Tam, gdzie jeden powie, że piwo jest zbyt gorz­kie, by kto­kol­wiek o zdro­wych zmy­słach mógł je pić ze sma­kiem, tam hophead powie, że goryczki pra­wie nie ma. Jeden lubi estry i fenole, a drugi wybie­rze piwo mniej zło­żone.

Jed­nak nie musisz się mar­twić! Po pro­stu musisz odna­leźć swoje ulu­bione piwo, tak jak wspo­mi­na­łem wcze­śniej. Nie zro­bisz tego ina­czej, niż pró­bu­jąc róż­nych styli. Kilka piw w sty­lach bel­gij­skich, kilka moc­niej chmie­lo­nych, kilka mniej typo­wych, kilka ciem­nych. No i co oczy­wi­ste, nie możesz się zra­żać, jeżeli któ­reś Ci nie posma­kuje, tylko chwy­tać za następne. Jeżeli któ­reś ci posma­kuje, oczy­wi­ście się­gnij po kilka innych przed­sta­wi­cieli gatunku oraz po style spo­krew­nione. To wystar­czy, żeby zatrzy­mać cię z nami na dłu­żej?

Czy powi­nie­neś brać piwa z zagra­nicy? Oczy­wi­ście, że tak! Ale podejdź do tematu racjo­nal­nie. Jeżeli jakieś piwo jest sze­roko dostępne w Pol­sce, to zapo­zna­jąc się ze sty­lami nie musisz ścią­gać takiej AIPY z Ame­ryki i pła­cić za naj­praw­do­po­dob­niej wybra­ko­wany pro­dukt (tego typu piwa naj­le­piej sma­kują na świeżo) wię­cej, niż jest tego warte. Nato­miast jeżeli będziesz chciał spró­bo­wać gueuze, to jedyne, co będziesz mógł zro­bić, to zaku­pić piwo zaim­por­to­wane z Bel­gii.

Czego bym nie powie­dział, warto wkle­pać sobie tro­chę tego moty­wa­cyj­nego beł­kotu. Aby zacząć doce­niać dobre piwo, musisz wyjść ze swo­jej strefy kom­fortu i zacząć je pić. Nie ma zmi­łuj. Nato­miast satys­fak­cja w momen­cie, gdy się­gniesz wspo­mnie­niami do swo­ich mrocz­nych cza­sów i ciarki ci po ple­cach przejdą… Cóż, bez­cenne.