22546_1375866077682_5078607_nNa dzi­siej­szy wie­czór gość spe­cjalny. Tro­chę nie mia­łem czasu tego spi­sać i tekst tra­fia tu z małym opóź­nie­niem, ale myślę, że dosko­nale się wpa­suje w nowiutki wystrój strony i ogól­nie, atmos­ferę spe­cjal­no­ści.

Dziś” schwy­ta­łem Pawła Lek­szyc­kiego. Świetny poeta i przez 3 lata liceum mój wycho­wawca. Per­sona wyjąt­kowa, wiel­bi­ciel whi­sky dekla­ru­jący się jako cier­piący na piwow­stręt. Sprawdźmy więc, jak zare­aguje na pol­skiego „Ducha Cra­ftu”. Poczę­stuję dziś Pawła jed­nym z popu­lar­nych wypu­stów Ale­Bro­waru –  King of Hop, czyli Ame­ri­can Pale Ale. Moim zda­niem piwo wystar­cza­jąco wyra­zi­ste, by poka­zać komuś w co my gramy, a jed­no­cze­śnie na tyle spo­kojne, by nikogo nie spło­szyć. Jak się spraw­dzi dzi­siaj King of Hop?

Sprawdźmy!

Rze­komo mam oce­nić męt­ność, tak? No mętne to jest. Moja miesz­czań­ska natura kaza­łaby mi się mocno zasta­no­wić nad tym, czy warto pró­bo­wać. Jestem raczej przy­zwy­cza­jony do piw czy­stych. Tro­chę jak piwo psze­niczne – tutaj też tak wygląda, tyle, że jest jesz­cze nadzieja, że coś jest za tą mgiełką.

Barwa jest dość zaska­ku­jąca. Zupeł­nie inna niż to, co widuje się w szklan­kach, kuflach w „nor­mal­nych barach”.

No i jest pianka. Pianka, która nie opusz­cza powierzchni szkła, więc jest chyba dobrze.

Zapach ładny, ale pach­nie napo­jem, nie piwem, a raczej nie piwem w takim rozu­mie­niu, w jakim do tej pory mia­łem, jeżeli cho­dzi o piwa. Nie wiem, czy to nie uwła­cza piwu, ale pach­nie deli­kat­nie lubia­nym kom­po­tem babci. Zapach jest bar­dzo inten­sywny.

Dobra, nie życzysz mi źle, prawda? Nie zawi­ni­łem Ci niczym za bar­dzo przez trzy lata?

Dobra, spró­bo­wa­łem pierw­szy łyczek i czego chcesz, żebym powie­dział Ci o tym smaku? No, jest dobre. Przy­znam szcze­rze, że mi sma­kuje, acz­kol­wiek „łiska­cza”, to on nie przy­po­mina. Ono jest łagodne, i takie rado­sne z tego powodu, tak mi się wydaje. To nie jest tru­nek dla ludzi smut­nych. Chyba nie jest też piwem wyma­ga­ją­cym przy­zwy­cza­je­nia do goryczki, bo czuć w nim taką przy­jemną sło­dycz, która spra­wia, że możemy je tak kosz­to­wać i rze­czy­wi­ście sma­ko­wać, bo faj­nie pozo­staje na języku. Do tego nie wymaga chyba spe­cjal­nie niskiej tem­pe­ra­tury.
Okej, no to jest to piwo pijalne, tro­chę. Przy­znam szcze­rze, że był­bym w sta­nie to wypić tak dosyć szybko i nie prze­szka­dza­łoby mi pochła­nia­nie kolejne dawki. Kom­potu babci w smaku jed­nak nie ma.

Jest okej, ale żeby porów­nać to do cze­goś fan­ta­stycz­nego, bądź mniej fan­ta­stycz­nego… Panie kolego, nie spo­sób mi tego uczyć, bo brak mi jakich­kol­wiek bli­skich doświad­czeń.